👤

Wyobraź sobie, że po wizycie duchów Ebenezer Scrooge mógł się spotkać ze swoją dawną ukochaną, Bellą. Napisz opowiadanie o tym, jak potoczyłyby się dalsze losy Scrooge’a. Błagam na dziś

Odpowiedź :

Odpowiedź:

WyMi­nę­ło Boże Na­ro­dze­nie. Ebenezer Scrooge wró­cił do swo­je­go co­dzien­ne­go ży­cia. W kan­to­rze pa­no­wa­ła bar­dziej po­god­na at­mos­fe­ra. Wi­zy­ta trzech świą­tecz­nych du­chów zmie­ni­ła nie tyl­ko ży­cie Scro­oge­'a, ale też Boba Crat­chi­ta. Kan­ce­li­sta otrzy­mał od swo­je­go pra­co­daw­cy lep­szą wy­pła­tę, dzię­ki cze­mu mógł za­pew­nić spo­koj­ne ży­cie swo­jej ro­dzi­nie. Scro­oge sta­rał się pod­cho­dzić do lu­dzi życz­li­wie, ale zdał so­bie spra­wę, że od­czu­wa za­zdrość. Ebe­ne­zer żałował, że nie założył własnej rodziny. Był już jed­nak męż­czy­zną w po­de­szłym wie­ku, dla­te­go tego błę­du nie mógł w ża­den spo­sób na­pra­wić.Krót­ko przed go­dzi­ną sie­dem­na­stą, Scro­oge wy­słał Boba do domu i sam za­czął przy­go­to­wy­wać się do za­mknię­cia kan­to­ru. Nie­spo­dzie­wa­nie, do środ­ka weszła kobieta w starszym wieku. Ebe­ne­zer był tro­chę za­sko­czo­ny, po­nie­waż w ciem­ne, zi­mo­we dni, klien­ci za­zwy­czaj nie po­ja­wia­li się tuż przed za­mknię­ciem. Jesz­cze bar­dziej zdzi­wił się, gdy ko­bie­ta zwró­ci­ła się do nie­go po imie­niu. Od śmier­ci Mar­leya, Scro­oge nie miał przy­ja­ciół, dla­te­go nikt zna­jo­my nie od­wie­dzał go w kan­to­rze.

- Mam wra­że­nie, że mnie nie po­zna­łeś, Ebe­ne­ze­rze - po­wie­dzia­ła ko­bie­ta.Scro­oge pod­szedł bli­żej, żeby przyj­rzeć się nie­zna­jo­mej. W tym mo­men­cie, Ebe­ne­zer zdał so­bie spra­wę z kim roz­ma­wia. Odwiedziła go Bella, jego uko­cha­na z cza­sów mło­do­ści. Upływ cza­su nie ode­brał ko­bie­cie daw­nej uro­dy. Przed Scro­ogem nie sta­ła już jed­nak smut­na, mło­da dziew­czy­na, ale doj­rza­ła, ele­ganc­ka ko­bie­ta. Od kie­dy Duch Wi­gi­lij­nej Prze­szło­ści przy­po­mniał męż­czyź­nie roz­sta­nie z Bel­lą, Ebe­ne­zer wie­lo­krot­nie my­ślał, co chciał­by jej po­wie­dzieć. W tej chwi­li, za­po­mniał jed­nak o tym wszyst­kim.

- Bel­la? Nie my­śla­łem, że jesz­cze kie­dyś się spo­tka­my - od­po­wie­dział w koń­cu Scro­oge.

- Mój mąż cię wi­dy­wał, ale ja ni­g­dy nie mia­łam od­wa­gi się po­ja­wić. Zmie­ni­łam zda­nie do­pie­ro w te świę­ta... Mę­czy­ły mnie na­praw­dę dziw­ne sny - opo­wia­da­ła Bel­la.

Po­dob­nie jak mnie - od­po­wie­dział Ebe­ne­zer, za­cho­wu­jąc całą praw­dę dla sie­bie.

Scro­oge po­czuł się za­wsty­dzo­ny. Wi­zy­ta du­chów uświa­do­mi­ła mu, że w mło­do­ści złamał Belli serce. Bar­dziej ce­nił so­bie pie­nią­dze, niż praw­dzi­wą mi­łość. Nie mógł więc mieć pre­ten­sji, że Bel­la ze­rwa­ła za­rę­czy­ny. Nie chcia­ła być ubo­gą żoną męż­czy­zny, któ­ry zro­bi wszyst­ko, aby zdo­być ma­ją­tek. Scro­oge przy­po­mniał so­bie sce­nę, któ­rą po­ka­zał mu Duch Wi­gi­lij­nej Prze­szło­ści. Wi­dział szczę­śli­wą Bel­lę z mę­żem i dzieć­mi. W tej chwi­li, wy­da­wa­ła mu się jed­nak ra­czej przy­gnę­bio­na.

- Sły­sza­łam, że więk­szość cza­su spę­dzasz sa­mot­nie, dla­te­go po­sta­no­wi­łam ci to­wa­rzy­szyć - po­wie­dzia­ła Bel­la.

Scro­oge nie za­prze­czył. Rze­czy­wi­ście, przez te wszyst­kie lata bar­dzo za­nie­dbał re­la­cje mię­dzy­ludz­kie. Cie­szył się je­dy­nie, że od­no­wił kon­takt z Fre­dem. Sio­strze­niec był jego je­dy­nym krew­nym, dla­te­go Ebe­ne­zer tak cie­szył się, że może spę­dzać z nim czas.

- Fak­tycz­nie, nie ma wo­kół mnie zbyt wie­lu lu­dzi. Ale ty wspo­mnia­łaś, że masz męża i...

Scro­oge w porę urwał zda­nie, po­nie­waż zdał so­bie spra­wę, że prze­cież nie po­wi­nien wie­dzieć, że Bel­la ma dzie­ci. Ebe­ne­zer nie opo­wia­dał ni­ko­mu o wi­zy­cie du­chów, po­nie­waż nie chciał być wzię­ty za sza­leń­ca.

- Mia­łam. Mój mąż zmarł rok temu - wy­zna­ła Bel­la.- Mam też dzie­ci, ale są już daw­no do­ro­słe i nie miesz­ka­ją w Lon­dy­nie. Uwierz, że też by­wam sa­mot­na.

Ebe­ne­zer po­czuł się jesz­cze bar­dziej roz­ża­lo­ny. Zo­ba­czył Bel­lę po tylu la­tach i po­now­nie wi­dział ją smut­ną. Gdy­by wie­dział, że ko­bie­ta jest wdo­wą, z pew­no­ścią nie za­py­tał­by o męża. Scro­oge zło­żył Bel­li szcze­re kon­do­len­cje, ale i tak za­pa­dła nie­zręcz­na ci­sza. Ebe­ne­zer od­czu­wał tyle emo­cji, że nie wie­dział co ma po­wie­dzieć. Po­sta­no­wił więc za­pro­sić daw­ną uko­cha­ną na fi­li­żan­kę her­ba­ty. Ku jego za­sko­cze­niu, ko­bie­ta przy­ję­ła za­pro­sze­nie.

Daw­ni na­rze­cze­ni wspól­nie usie­dli przy sto­le i roz­ma­wia­li o wszyst­kim, co spo­tka­ło ich przez mi­nio­ne lata. Bel­la mia­ła zde­cy­do­wa­nie szczę­śliw­sze ży­cie, niż Scro­oge. Ebe­ne­zer jesz­cze bar­dziej zdał so­bie spra­wę, ile stra­cił. Mógł mieć do­brą żonę i dzie­ci, ale zre­zy­gno­wał ze wszyst­kie­go w po­go­ni za pie­niędz­mi. Zda­wał so­bie spra­wę, że cza­su nie moż­na cof­nąć. Od­czuł jed­nak ulgę, po­nie­waż Bel­la przy­zna­ła, że mu wy­ba­czy­ła. Obie­ca­li so­bie na­wet, że będą czę­ściej spo­ty­kać się, żeby po­roz­ma­wiać. Scro­oge po­my­ślał, że świą­tecz­ne cuda zda­rza­ją się na­wet, gdy Boże Na­ro­dze­nie się koń­czyjaśnienie: