👤

Potrzebuję na już! Daje 30 punktów! I naj! Pomóżcie plissssssssssssssssssss (odpowiedzi skopiowane z innych stron, pytań itp. będę zgłaszać)

9. Napisz w zeszycie krótkie opowiadanie zatytułowane "Początek ich znajomości". Odwołaj się
do treści wybranego mitu - możesz na przykład odtworzyć wydarzenia dotyczące Persefony
i Hadesa lub Syzyfa i Charona.​​


Odpowiedź :

Odpowiedź:

,,Początek ich znajomości"

Wyjaśnienie:

   Była piękna marcowa noc. Cykady cykały wesoło, księżyc spoglądał podróżnikom głęboko w oczy, a wiatr głaskał trawy porastające rozległe greckie pastwiska.

-UWAGA! - rozległ się młodzieńczy głos

   Apollo złapał dysk milimetry od swojej twarzy. Rozejrzał się w poszukiwaniu swego niedoszłego zabójcy.

-Przepraszam Cię najmocniej! - powiedział piękny, młody chłopiec. - Nie jestem w tym zbyt dobry...

-oh, to nic takiego - zaczął poirytowany Apollo. - Prawie straciłem głowę...- urwał dostrzegają rysy młodzieńca w blasku księżyca. - Właściwie... Mogę cię trochę podszkolić...

-Naprawdę?! - nie dowierzał młodzieniec

-Tak. Erm... A byłbyś łaskaw wyjawić mi swoje imię?

-Hiacynt... - odparł cicho

-To naprawdę piękne imię - pokiwał głową z aprobatą Apollin.

-Dzię...dziękuję - zająknął się chłopak, delikatnie rumieniąc się.

-Apollo jestem. Bóg Apollo.

-B-bóg?! To wy możecie tak po prostu zadawać się ze śmiertelnikami?

-Nie wiem - odparł wzruszając ramionami.- Dla ciebie mogę złamać zasady -powiedział puszczając mu oczko.

    Zapanowała cisza przerywana cichymi odgłosami nocnych zwierzą i krzykami dochodzącymi z zamku Cesarza z panującej tam uczty.

-To...Może pokaż mi jak rzucasz? No wiesz, żebym mógł ocenić - przerwał Apollo, podając mu wcześniej złapany dysk.

-Oh, tak jasne.

Hiacynt ustawił się do rzutu.

-OH NA ZEUSA! Czekaj, nogi masz źle ustawione, ręce...To nie tak! - krzyczał machając rękami. - Lewa stopa bardziej do tyłu. - poinstruował podchodząc do niego. - A łokieć - delikatnie chwycił jego rękę i zastygł. - Łokieć powinien być niżej mój drogi. - odparł ustawiając odpowiednio swojego towarzysza.

    Apollo uśmiechnął się i spojrzał Hiacyntowi w oczy. ,,A teraz rzuć" - dodał niby od niechcenia. Chłopak odwzajemnił uśmiech.

    Nie wiedzieli oni jednak, że ta piękna chwila jest podglądana przez zazdrosnego boga wiatru - Zefira. Jemu również Hiacynt wpadł w oko. Jednak owa zazdrość niebawem miała doprowadzić do tragicznych wydarzeń.

WERSJA II

Był piękny letni poranek. Ptaki wesoło świergotały wtórując radosnym piosenkom nimf, bogiń i niewiast biegającym po greckich łąkach. Jedne plotły kolorowe wianki z polnych kwiatów, inne splatały warkocze ze swych włosów lub wesoło gawędziły, kolejne goniły się w koło. Echo roznosiło ich radosny śmiech po okolicznych lasach.

   Sielankę tę przerwał przerażający ryk. Ziemia się rozstąpiła. Z  czeluści Podziemia wyłoniły się masywne, czarne konie. Z ich psyków toczyła się gęsta biała piana, a w wytrzeszczonych oczach zwierząt dostrzegalna była biel białek. Zaraz za końmi wyłonił się równie przerażający czarny powóz. Siedział na nim nie kto inny jak Hades.

   Nimfy w popłochu zaczęły uciekać zostawiając wstążki, zaczęte wianki i nawet buty. Jednak nie one interesowały Hadesa. Zmierzał on ku jednej konkretnej bogini - Korze.

  Dziewczyna zerwała się jako jedna z ostatnich. Z rozpaczą gnała nie oglądając się za siebie. Słyszała narastające tętno kopy. Wiedziała, że nie ma szans uciec.

   Silne ramię niespodziewanie oplotło się wokół jej tali i wciągnęło ją do wnętrza pędzącego rydwanu.

-Witaj moja miła. - odarł Hades do przerażonej dziewczyny

Kora chciała mówić, chciała zadawać pytania, krzyczeć, ale niewidzialna dłoń ściskająca jej gardło nie pozwalała jej. Była bezradna.

-K-kim jesteś? - wydukała po dłużej chwili

-Jestem Hades, bóg świata umarłych. Twój przyszły mąż.

Mąż? - pomyślała bogini. Kora, jeszcze wtedy nie zdawała sobie z powagi sytuacji i konsekwencji jakie będzie miała. Owe spotkanie miało na zawsze odmienić jej przyszłe życie.