👤

Potrzebuje scenariusza typu ukryta prawda najlepiej żeby akcja rozgrywała się w domu

Odpowiedź :

Odpowiedź:

POSTACIE:

SCENA1

(pokój)

MAMA: (słychać dźwięk telefonu, mamy nie widać słychać tylko głos) Ktoś do ciebie dzwoni.

WERKA: (wstaje z łóżka, odkłada książkę i wchodzi z pokoju)No halo, kto tam?

GŁOS Z TELEFONU: Hejka, to ja Amela, masz dziś czas?

WERKA: Zależy.

GŁOS Z TELEFONU:Od czego?

WERKA: Najpierw powiedz czego chcesz.

GŁOS Z TELEFONU: Przyjdź do mnnie, prosze. Zaraz zajdzie słońce a ja siedzę sama w domu i się boje.

WERKA: Dobra, czekaj. Już idę. I nawet nie licz na kolejny horror.

GŁOS Z TELEFONU: Okej, tylko się pośpiesz.

WERKA: Dobra, pa.

(rozłącza się, ubiera buty i kurtkę, w drzwiach krzyczy)

Wychodzę, wrócę puźniej.

MAMA: ( tylko głos ) okej, zadzwoń jak dojdziesz.

( werka wychodzi z domu, ma słuchawki, powoli zaczyna się ściemniać w pewnym momęcie nerwowo rozgląda się na boki i przyśpiesza kroku, w pewnym momęcie zaczyna biec, między budynkami stoi ktoś w czarnej bluzie, ma opuszczoną głowę i kaptur więc nie widać twarzy, ma ręce w kieszeniach i się śmieje )

SCENA2

(w domu koleżanki)

WERKA: Mówę ci że tak było, tam ktoś był i ktoś się śmiał.

AMELA: Tak, tak, choć obejrzymy serial.

WERKA: Czemu mi nie wierzysz? Tak było, czułam że ktoś na mnie patrzy i on tam był.

AMELA: Nie histeryzuj i chodż już.

SCENA3

WERKA: (wchodzi do domu ) Już jestem.

( nie słychać odpowiedzi ) Pewnie poszła do sklepu.

( lega na łóżku i bierze książkę i zasypia )

SCENA4

WERKA: Mamo ty też mi nie wierzysz?  

MAMA: Wymyśliłaś sobie coś, zdawało ci się.

WERKA: Tato?

TATA: Wydawało ci się

WERKA: ( sama do siebie ) Czemu nikt mi nie wierzy?

SCENA5

MAMA: Wychodzę, tata jest w pracy, ja wrócę puźno, zamknij dom i nigdzie nie wychodź.

WERKA: Okej, okej, spoko pa.

( chwilę puźniej dwoni telefon )

Halo? Kto tam?

( cisza )

Halo?

( cisza )

Nikogo nie ma.  

GŁOS Z SŁUCHAWKI: Czekaj...

WERKA: O co chodzi?

( słychać ten sam śmiech co w scenie1, Werka wystraszona rozłącza się i rzuca telefon na łużko ale śmiech nie ustaje, Werka zasłania uszy i roztrzęsiona siada w kącie )

SCENA6

AMELA:( przez telefon ) To nie możliwe, zmieniłaś sie... Stałaś się straszną atencjuszką. Sorki, koniec pzyjaźni. ( rozłącza się )

MAMA: Wydawało ci się.

TATA: Wydawało ci się.

WERKA: Nikt mi nie wierzy...

SCENA7

( Werka siedzi przy biurku, jest ciemno, oświetleniem jest tylko lampka biurkowa słychać jakiś szelest.)

Halo? Jest tu kto?  

Halo?( mówi łamiącym się głosem i wstaje, ta sama postać co w scenie 1 pojawia się za nią i szepcze jej do ucha )

POSTAĆ: Tu jestem.

(Werka boi się odwrócić, mdleje, całkowita ciemność )

SCENA8

(Werka leży na łóżku, podnosi się i siedzi)

AMELA: ( rzuca się na nią i ją przytula ) Jesteś! Tak bardzo cię przepraszam, przepraszam że ci nie wierzyłam. Tak mi wstyd.

MAMA: Nie bój się, on ci już nic nie zrobi. Przpraszam powinniśy ci byli uwierzyć.  

WERKA: ( nerwowo się rozgląda )

MAMA: Nie bój się już, jest na policji. Nic ci nie zrobi.

WERKA: Kto to był?

AMELA: Nie myśl o tym. To już więcej się nie wydarzy.

Wyjaśnienie:

Co do zakończenia to może być takie, jeśli się nie podoba takie zakończenie to możesz sobie po prostu dopisać kolejną scene, liczę na dziękujika oraz na naj jeśli się da.

Mam nadzieję że się podoba.